Tydzień temu Ksiądz Rekolekcjonista przypomniał nam jeden ze zwyczajów adwentowych, jakim była „adwentowa szara godzina”, zwana również „godziną świętą”. Bardzo dawny ludowy zwyczaj może się okazać świetnym rozwiązaniem dla twojej rodziny. Rodzina zbierała się o zmierzchu przy ogniu, żeby razem pomilczeć, pomodlić się i porozmawiać. „Szara godzina” następowała w tym niezwykłym czasie między dniem a wieczorem, kiedy światło dnia już gaśnie, ale mrok jeszcze nie zapanował nad światem. W grudniu wypada ona gdzieś mniej więcej między piętnastą a siedemnastą. W „szarej godzinie” rodzina zbierała się w kuchni jak najbliżej pieca, w którym palił się w ogień i bez zapalania światła spędzała razem około godziny aż do zapadnięcia ciemności, milcząc, modląc się i rozmawiając. Z jednej strony był to naturalny moment spotkania się domowników, którzy kończyli swoje zajęcia, mieli chwilę na odpoczynek, rozgrzanie się przy ogniu i pobycia razem. Ale jak wspominają osoby, które pamiętają ten zwyczaj ze swojego dzieciństwa „adwentowa szara godzina” to było coś więcej. Przeżywano ją przede wszystkim razem, w ciszy, skupieniu, modlitewnej zadumie, dzieci wiedziały, że nie jest to dobry moment na głośne śmiechy, na bieganie. Nie odwiedzano w tym czasie sąsiadów, odkładano na bok inne zajęcia. To był szczególny czas pełen zamyślenia. A może by tak przypomnieć ten piękny zwyczaj i spróbować zastosować w naszej codzienności?
o. Maksymilian Stępień – rekolekcjonista
